Dziś prezentujemy reportażową relację z wyprawy na Filipiny.

Dwa tygodnie na drugim końcu świata, o których ciężko zapomnieć. Tysiące przebytych kilometrów, noclegi w nietypowych miejscach, nowi znajomi i niesamowite krajobrazy.

Poniżej postaramy się zaprezentować to co zobaczyliśmy i czego doświadczyliśmy podczas naszej podróży.

Zapraszamy na podróż po Filipinach.

Po ponad 6 godzinach lotu lądujemy w stolicy Arabii Saudyjskiej. Jeszcze tylko 6 godzin czekania i wsiądziemy do samolotu, który w ciągu 10 godzin doleci do Filipin.

Lotnisko Rijad – Arabia Saudyjska.

Pokładowe jedzonko bardzo smaczne. Z uwagi na to, iż podróżowaliśmy arabskimi liniami zapomnieć można było o jakimkolwiek alkoholu i wieprzowince na pokładzie. W pokładowym TV spory wybór dość nowych filmów. Jako ciekawostkę dodam, iż każdy z filmów przechodzi cenzurę, w efekcie czego nawet w animowanych bajkach dostajemy zblurowane okolice kobiecych nóg i dekoltów. Obowiązkowa przed każdym startem samolotu jest tu też puszczana na cały samolot modlitwa o szczęśliwy lot.

Gdzieś wysoko nad Azją.

Jeszcze zawijasek i zaraz lądujemy w Manili.

MANILA

Zaraz po lądowaniu łapiemy taxi i ruszamy na noc do hostelu.Poniżej kilka fotek ulice Manili.

Po przybyciu do hostelu mamy okazję podziwiać panoramę stolicy Filipin. Udaje się nam też załapać na obchody chińskiego nowego roku.

BOHOL

Rano pobudka i ponownie na lotnisko, z którego dostaniemy się do naszego pierwszego punktu wyprawy – wyspy Bohol.

Godzinka lotu, szybki odbiór bagaży, krótkie negocjacje z kierowcą tricykla i z lotniska Tagbilaran ruszamy do resortu przy Alona Beach, w którym spędzimy nadchodzący tydzień.

We wszystkich miejscach poza stolicą taksówki zastępują tricykle czyli motory z budą do wożenia ludzi i bagaży. Miejsca w nich nie za wiele (szczególnie dla osób mojej postury), ale podróżuje się tym bardzo przyjemnie.

Szybkie rozpakowywanie i ruszamy na zwiedzanie Boholu. Na początek najbliższe okolice wyspy Panglao.

Czas na obiad. Wybór bardzo duży: grillowane kurczaki, lokalne potrawy (adobo, chop suey),świeżo przyrządzane owoce morza.

Alona Beach.

Kokosy na „wyciągnięcie ręki”. Leżenie w cieniu palmy to wielka przyjemność, ale trzeba uważać na głowę :D

Po zmroku można spotkać sporo takich stworzeń. Czasami zebrane z plaży muszelki w nocy przemieszczały się po pokoju (zbierając je wydawały się być puste).

Kolejnych kilka dni spędzamy na zwiedzaniu wyspy Bohol. Do dyspozycji skuter i mini mapa w połączeniu z podpowiedziami nowo poznanych znajomych z polski.

Justyna i Jan – Pozdrawiamy  :D :D

Po drodze mijamy lokalne środki transportu.

Okolice Tagbilaran.

Przydrożna myjnia.

W drodze zatrzymujemy się w rezerwacie, w którym odwiedzamy zabawnie wyglądające tarsiery.

Sklepy przy drodze to bardzo często spotykany tu widok.

Okolice wodospadu Kawa-san. Po długiej podróży i przeprawie przez chaszcze dowiadujemy się, że wodospad został zniszczony przez trzęsienie ziemi. Kąpiel musimy przełożyć na później.

Wiszący most, na który natknęliśmy się przypadkowo.  Klimaty jak z filmów o Indiana Jonesie.

Po powrocie zostaje nam tylko spotkanie z jednym z miejscowych „przedstawicieli handlowych” i ustalenie dotyczące wykupienia jednej z wycieczek na pobliskie malownicze wysepki i rafy koralowe.

Kierunek Balicasag i Isloa di Francesco.

Philipinos.

Przesiadka na mniejsza łódkę i zaczynamy zwiedzanie malowniczych podwodnych raf.

Podwodny świat na rafie Balicasag.

Po powrocie z wycieczki wybieramy się na pobliski bazar. Wszędzie pełno owoców mango, które występują tu w dwóch odmianach: żółte- słodkie oraz zielone – gorzkie.Do tego duży wybór innych owoców i warzyw starannie poukładanych na straganach.

Oprócz owoców i warzyw można również zakupić świeże owoce morza.

Telefon komórkowy to obowiązkowy gadżet każdego małego i dużego filipińczyka.

Kolejna podróż w poszukiwaniu wodospadu w dżungli.

Przymusowa przerwa na łatanie przebitej opony. Pół godzinki i znowu jesteśmy gotowi do drogi.

Dojeżdżamy do wodospadu Mag-aso. Ten na szczęście nie został naruszony przez trzęsienia ziemi. Woda zdecydowanie zimniejsza niż w morzu.

Wieczorny spacer po pobliskiej plaży.

Ostatnia atrakcja na Boholu to wyprawa do Oslob na snorkeling w towarzystwie rekina wielorybiego – niesamowite wrażenia.

Zapraszamy na drugą część reportażu w kolejnym poście.